Spadłem na plecy z wysokości trzech metrów i po raz drugi w tym roku coś dzięki temu odkryłem. Pierwszy raz miał miejsce w lutym, kiedy lina ześlizgnęła się po oblodzonej rurze, a ja wpadłem jak worek ziemniaków do pionowego szybu. Wtedy okazało się, że nie jest to studnia, jak początkowo myślałem, a komin wentylacyjny przedwojennego […]

Czytaj dalej