Jasny płomień tańczył wśród trzaskających na mrozie szczap zeschniętego świerka, otaczając mnie ognistą łuną. Wzrok sięgał zaledwie kilku metrów, dalej obraz ginął w nieprzeniknionych ciemnościach. Wokół głośno szczekały lisy, skrzypiały kołyszące się na wietrze, zmarznięte drzewa. Powoli pogrążałem się we śnie…

Czytaj dalej