NOCOWANIE W TERENIE – KWESTIA STRACHU

Jasny płomień tańczył wśród trzaskających na mrozie szczap zeschniętego świerka, otaczając mnie ognistą łuną. Wzrok sięgał zaledwie kilku metrów, dalej obraz ginął w nieprzeniknionych ciemnościach. Wokół głośno szczekały lisy, skrzypiały kołyszące się na wietrze, zmarznięte drzewa. Powoli pogrążałem się we śnie…

Każdy kto choć raz spędził noc pod gołym niebem zna efekt wyostrzania się zmysłów, tuż po zapadnięciu zmroku. Słyszy się wtedy dosłownie wszystko. Niedźwiedzia stąpającego tuż obok obozu, wycie wilków na pobliskim wzniesieniu, potępieńcze jęki demonów…

No właśnie, w takich sytuacjach mózg może drwić z nas do woli. Jeśli rano chcemy obudzić się wypoczęci to naszym zadaniem jest nie ulegać tym złudzeniom. W jaki sposób? To proste. Wydaje ci się, że słyszysz w pobliżu rozmowy podejrzanych, czających się gdzieś w mroku typów? Zamiast panikować zastanów się nad źródłem dźwięku, przypomnij sobie otoczenie, w którym rozbiłeś obóz, które dokładnie przeanalizowałeś w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Pamiętasz ten wartki potok? Przypominasz sobie jak przekraczając go wydawało ci się, że ktoś woła za tobą? Tak naprawdę był to dźwięk wody przelewającej się przez zalegające w korycie głazy.

Nocą twój wyostrzony do granic możliwości słuch odbiera te odległe dźwięki jako rozmowy przyczajonych tuż obok wrogów. To tylko złudzenie, możesz spać spokojnie. Metody tej używałem od kiedy pamiętam. Z czasem stała się zbędna bo prawidłowa identyfikacja dźwięków następowała już automatycznie, bez angażowania w ten proces świadomości.

 

Dodaj komentarz