GDZIE SZUKAĆ DZIKICH TERENÓW?

Często pytacie w jaki sposób znajduję bezludne obszary, prosicie o linki do gromadzących je portali i for internetowych. Nie ma tak łatwo. Gdyby sprawa wyglądała tak banalnie, to czy te miejsca nadal pozostałyby dzikie? No właśnie…

Zawsze gdy szukam terenu pod trening survivalowy wyświetlam na ekranie zdjęcie satelitarne wybranego pasma górskiego, a przed sobą rozkładam papierową mapę turystyczną.

Następnie zawężam obszar do skrawka spełniającego trzy warunki:

1. Brak sieci szlaków turystycznych w promieniu kilku kilometrów.

Wyjątkowo jakiś samotny szlak może przeciąć moją trasę, staram się jednak nie podążać za jego oznaczeniami, dukty leśne nie stanowią problemu.

2. Zróżnicowany i ciekawie ukształtowany teren.

Nie ma nic nudniejszego niż wielogodzinne przedzieranie się przez jednolity bór świerkowy. Z pomocą zdjęcia satelitarnego wytyczam trasę w oparciu o interesujące punkty kontrolne, takie jak skały, potoki, odsłonięte szczyty, rumowiska. Mapy turystyczne nie uwzględniają wszystkich szczegółów.

3. Trasa jest możliwa do pokonania.

Kwestia niezwykle istotna, a chyba najczęściej pomijana przez początkujących eksploratorów. W rezultacie trasa, którą wyobrażali sobie jako przyjemny spacerek, okazuje się być kilkunasto, a nierzadko kilkudziesięciometrowym urwiskiem. Dlatego przed dokonaniem ostatecznego wyboru rzucam okiem na układ poziomic (linie krzywe na mapie, łączące punkty o takiej samej wysokości nad poziomem morza). W dużym uproszczeniu: Im bliżej siebie są umiejscowione, tym teren jest bardziej stromy.

To w zasadzie wszystko. W ten sposób wybrałem między innymi miejsce akcji dla tego odcinka:

Rzecz jasna, w miarę możliwości, staram się dogrzebać do informacji na blogach i w przewodnikach. Jednak te nastawione są przede wszystkim na obszary o rozwiniętej infrastrukturze i bogatej ofercie turystycznej, a przecież nie takie miejsca interesują nas podczas planowania wyprawy survivalowo-eksploracyjnej.

Dodaj komentarz